Maria Orwid

prof-maria-orwid kopia.jpg

JADWIGA SAWICKA
Ur. 1959 r., artystka, tworzy obrazy, fotografie, obiekty, instalacje tekstowe,
również w przestrzeni publicznej. Mieszka w Przemyślu, pracuje w Instytucie
Sztuk Pięknych Uniwersytetu Rzeszowskiego. Laureatka Nagrody im. Katarzyny
Kobro (2015). Współpracuje z galerią BWA Warszawa.

JOANNA MARKIN
Nazywam się Joanna Markin, jestem rodowitą Przemyślanką, absolwentką
psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Ukończyłam Instytut Psychoterapii
Gestalt w Krakowie. Od lat pracuję jako psychoterapeutka młodzieży i dorosłych,
prowadzę zajęcia psychoedukacyjne. Jestem także autorką 4 przewodników
turystycznych (Przemyśl, Kraków, Zakopane, Trójmiasto). Moje
zróżnicowane doświadczenia zawodowe wykorzystuję w pracy z klientem
indywidualnym i grupowym oraz w działalności społecznej. W moich aktywnościach
kieruję się następującymi celami: rozwijanie i uczenie współpracy
podmiotów działających w danym celu, poszerzanie świadomości, popularyzowanie
wiedzy, stwarzanie sytuacji synergii, integrowanie różnych środowisk.
Z wiekiem coraz większą wagę przykładam do formy i estetyki.

 

 

Jadwiga Sawicka
Trzeba/Można milczeć
Upamiętnienie Marii Orwid
Ludwig Wittgenstein, autor opublikowanego w roku 1922 r. „Traktatu logiczno-
filozoficznego” w którym dowodził, że to, co najistotniejsze w życiu ludzkim,
nie może często znaleźć językowego wyrazu, kończył swą rozprawę
twierdzeniem, że „o czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć.”
Leszek Szaruga przytacza na początek swojego eseju1 to sławne zdanie: (zamykające
usta, uzasadniające milczenie ?), a potem pisze o poetach: Rilke,
Trakl, Różewicz, Przyboś („O tym nie można ani mówić, ani milczeć”).
Może wyrazić to obrazem? Szukamy metafory: życie przerwane przez niewyobrażalną,
nieoczekiwaną tragedię - wyrwane z korzeniami, złamane drzewo, zdeptane kwiaty? Życie, które trwa, po katastrofie, ale nic już nie jest takie jak przedtem, rośliny rosną skarlałe, , wypuszczają jakieś wzruszające pędy albo wegetują na wpół uschnięte jałowe… złamany kwiat, spustoszony jałowy, krajobraz. Albo: kolce, ciernie, parzące liście, broniące dostępu, chroniące zranione wnętrze.
Brakuje słów, metafory może banalne, ale uczucia, które budzi zdeptany
kwiat, złamana gałąź, uschnięte drzewo, wydają się adekwatne do ludzkich
tragedii. Ale czy milczenie, samotne odczuwanie – pomaga w życiu codziennym,
tym które toczy się, pomimo kataklizmów ?
Maria Orwid zaczęła pracować z więźniami obozów koncentracyjnych czternaście
lat po zakończeniu wojny i z ocalałymi z Holocaustu - w 1989 roku. Po
latach milczenia razem z nimi próbowała znaleźć język adekwatny do wyrażenia
tego co czują. Ale - razem z Kępińskim - wierzyła też w metaforę.

1 https://miesiecznik.forumakademickie.pl/czasopisma/fa-4-2021/o-czym-
-nie-mozna-mowic/


Katarzyna Kostecka
Maria Orwid
(1930 - 2009)
Twórczyni pierwszej w Polsce Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży


Maria Orwid przyszła na świat 23 lipca 1930 roku w Przemyślu w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, jako jedyne dziecko adwokata Adolfa Pfeffera i Klary z domu Weinstock. Wraz z rodzicami mieszkała w kamienicy przy Placu na Bramie 2. Uczęszczała do prywatnej szkoły powszechnej Żydowskiego Towarzystwa Szkoły Ludowej i Średniej.
W czasie II wojny światowej, wiosną 1942 roku wraz z rodziną została przesiedlona do przemyskiego getta. Zarówno dziadkowie Marii – Weinstockowie, jak i większa część rodziny została wywieziona do obozu zagłady w Bełżcu. Tuż przed ostatnią akcją likwidacyjną Maria wraz z matką wydostały się z getta i schroniły u Polki, Teofili Kic, mieszkającej niedaleko przemyskiego zamku. Po uzyskaniu „aryjskich papierów” ukrywały się nadal, już we Lwowie. Wkrótce dołączył do nich jej ojciec, który z powodu wycieńczenia i gruźlicy zmarł w 1943 roku.
Po wyzwoleniu Lwowa, 27 lipca 1944 roku, Klara Pfefferowa wyszła za mąż za dentystę Daniela Herzhafta (1903–1978), który przyjął nazwisko Orwid i przysposobił Marię.
Po zakończeniu wojny wraz z matką i ojczymem przeniosła się do Krakowa, gdzie kontynuowała przerwaną edukację w gimnazjum, a następnie liceum urszulanek. Wybór studiów medycznych i psychiatrii zawdzięcza swojemu przyjacielowi Stanisławowi Lemowi. Studiowała na Akademii Medycznej w Krakowie. Pod koniec studiów podjęła pracę na oddziale klinicznym prof. Antoniego Kępińskiego, który stał się jej mentorem i od którego przejęła podejście do pacjenta. Od tego momentu psychiatria stała się ważną częścią jej życia.
 Była jedną z pierwszych kobiet zajmujących się w Krakowie psychiatrią, dlatego też musiała często udowadniać, że jest wystarczająco dobra i kompetentna, aby pracować w gronie specjalistów.
W latach 1959-1964 razem z prof. Kępińskim stworzyła tzw. program oświęcimski, który dotyczył badań nad psychicznymi skutkami przeżyć obozowych byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Na podstawie wywiadów z byłymi więźniami Auschwitz-Birkenau opracowano, dobrze znany dziś w psychiatrii, ale sklasyfikowany dopiero w latach 80-tych, syndrom posttraumatyczny, którego główne objawy to m.in. nieufność, czujność, koszmary. Maria Orwid zauważyła, że syndrom ten wpływa na całe życie jednostki, na relacje z innymi, wyznawany system wartości i przekonania. Po latach rozszerzyła swoją działalność o projekt terapeutyczny dla Dzieci Holocaustu i Drugiego Pokolenia.
 Maria Orwid na Akademii Medycznej w Krakowie stworzyła oddział dla kobiet, a następnie pierwszą w Polsce akademicką Klinikę Psychiatrii Dzieci i Młodzieży, którą kierowała do 2000 roku. Zauważyła, że okres dojrzewania jest szczególny i należy oddzielić go od psychiatrii dzieci i dorosłych.
Podczas terapii zwracała uwagę na szeroki kontekst choroby i włączała rodzinę w proces leczenia. Najważniejsza była dla niej rozmowa, każdą wolną chwilę spędzała ze współpracownikami na dyskusjach o problemach pacjentów i metodach ich leczenia.
Innowacyjne badania Marii Orwid przyniosły jej uznanie w światowym środowisku psychiatrycznym. Uczestniczyła w pracach Sekcji Naukowej Terapii Rodzin Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Polsko-Izraelskiego Towarzystwa Zdrowia Psychicznego.
Była honorową członkinią Europejskiego Towarzystwa Terapii Rodziny i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego oraz członkinią Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu i Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie.
 Prywatnie ceniła sobie niezależność i wolność we wszystkich dziedzinach życia. Była otwarta na wiedzę, poszerzanie horyzontów i przekraczanie granic, stereotypów. Regularnie uczestniczyła w Marszach Tolerancji.
Nigdy nie założyła rodziny oraz nie chciała mieć dzieci. Powodem tej decyzji była śmierć jej ośmioletniego kuzyna Ludwika, wywiezionego w 1942 roku z przemyskiego getta do obozu zagłady.
Na krótko przed swoją śmiercią Maria Orwid swoimi staraniami doprowadziła do przyznania Medalu Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata Teofili Kic z Przemyśla.
Zmarła 11 lutego 2009 roku w Krakowie.
W zbiorach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej znajduje się, prezentowany na wystawie, przepiękny komplet porcelany z monogramem RW, należący do babci Marii, Rozalii  Weinstock. Ukrywany wraz z innymi przedmiotami przez zaprzyjaźnionych z rodziną pracowników przemyskiej elektrowni został zwrócony Marii i jej matce tuż po wojnie. Do zbiorów Muzeum przekazał go prof. Jacek Bomba, bliski współpracownik i przyjaciel Marii Orwid.

 

 

Strona główna